Profeo

Reklama:
Chcesz się reklamować na netto? Napisz maila!

Masz domenę? Nie używasz jej? Tracisz kasę. Kliknij i zacznij zarabiać!

pisz się na to

LINKUJMY! - akcja hipertextowa
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

zrebootowany (3)

  • to trzecia i ostatnia część relacji z rebootu.
  • drugi dzień zaczął się dla mnie dość późno i niestety, nie udało mi się dotrzeć na miejsce akcji wystarczająco wcześnie, by posłuchać jerry'ego michalskiego. zamierzam nadrobić to, gdy udostępnione zostaną nagrania wideo.
  • zdążyłem na dyskusję w małej salce (szatni, sądząc po zapachu, a raczej braku tegoż: damskiej), na temat "związków 2.0". brało w niej udział kilkanaście osób, poszedłem tam głównie po to, by zobaczyć, jak wyglądają tego typu sesje. dyskusja, była naprawdę ciekawa, a moja osobista refleksja jest taka, że stan narzędzi sieciowych służących do podtrzymywania relacji interpersonalnych w internecie jest daleko niezadowalający. wielokrotnie spotykałem się, nie tylko na tym spotkaniu, ze stwierdzeniem, że dana osoba używa dwóch różnych sieci społecznych tylko po to, by w każdej z nich kultywować inny rodzaj znajomości. "na jaiku mam osoby, które znam dobrze, a na twitterze, takie, które znam głównie z sieci i właściwie tylko dlatego używam dwóch serwisów zamiast jednego". teoretycznie facebook pozwala na określenie, na czym dana relacja polega, w praktyce niewiele z tego wynika.
  • ps. jak możecie się domyślić, na spotkanie o związkach przyszło sporo kobiet. w różnym wieku, 1.0, 2.0, 3.0. i tu przestroga.

  • (cc) illustir
  • potem przeniosłem się do głównej sali na prezentację davida recordona, poświeconą technologiom, które budują otwartą sieć. od rss przez openid, oauth aż do opensocial. dla mnie nie było w niej nic odkrywczego, ale publiczność dobrze go przyjęła.
  • kolejną prezentacja była poświęcona "krzywej kreatywności". pewnie wrócę do niej na wideo, bo w sali było tak duszno, że niewiele z niej zapamiętałem. niezrażony tym, po lunchu udałem się znowu do sali "box", zawieszonej nad głównym pomieszczeniem budynku, by posłuchać o pięknie w web designie. niestety i z tej prezentacji niewiele wyniosłem: zbyt poświęcona była ona zjawisku piękna w teorii, za mało zaś skupiała się na tym, czym jest piękno w kontekście webu, nie mówiąc już o braku konkretnych przykładów.

  • następnie wystąpili... piraci z zatoki piratów. jak wyglądają piraci? ok, może nie spodziewałem się opaski na oku, drewnianej protezy i haka zamiast dłoni, ale magnus eriksson z partii piratów i peter sunde z the pirate bay byli tak zwyczajni, że było to dla mnie pewnym szokiem. niezbyt sprawni jako prezenterzy poruszyli jednak ciekawy problem ustawodawstwa "acta". acta to dość tajemniczy traktat miedzynarodowy, mający na celu zwalczanie naruszania praw związanych z własnością intelektualną. ma on działać ponad granicami państw i narzucać pewne regulacje wszystkim jego sygnatariuszom, takie jak np. obowiązkowa penalizacja pewnych naruszeń praw intelektualnych (ściganie ich z urzędu jako przestępstw kryminalnych). nad przestrzeganiem traktatu ma czuwać specjalna organizacja, powołana tylko do tego celu i nie będąca pod kontrolą rządów czy onz. są to tylko jedynie niepokojące domniemania, gdyż negocjacje na temat acta są tajne, mamy do dyspozycji jedynie przecieki.

  • (cc) HenrikAhlen
  • niezwykle ciekawe, choć trudne w odbiorze było kolejne wystąpienie, które wygłosił jyri engeström, (współ)twórca jaiku, pracujący teraz dla google'a. jyri również nie jest porywającym mówcą, ale jego przemyślenia są godne uwagi. zaczął od krytyki dotychczasowego patrzenia na sieci społeczne i analizowania ich jako połączeń pomiędzy uczestnikami. stąd koncepcja "obiektów społecznych". osoby w sieci społecznej łączą się nie bezpośrednio, ale właśnie poprzez te obiekty. dużo uwagi poświęcił jyri urządzeniom mobilnym, które są w stanie tworzyć nowe obiekty społeczne. iphone (z sdk) porównał do mikroskopu, który otworzył przed naukowcami cały nowy, niedostępny wcześniej świat. dalej jego prezentacja przeniosła się w nieco futurystyczne regiony wykrywania "punktów węzłowych", czyli automatycznego wyszukiwania w sieci, tego, co nas powinno interesować. nie w sieci www: w sieci społecznej, która nas otacza i której jesteśmy częścią. zamiast friendfeeda czy flakera, które są przeniesieniem "tail -f /home/users/joe/logs/activity_log/" do www, dostawalibyśmy informacje przefiltrowane z uwzględnieniem tego, gdzie się znajdujemy, w jakim jesteśmy nastroju i jakie mamy aktualnie potrzeby społeczne. google nad tym już pracuje... to tylko mały fragment z tego, o czym mówił jyri, slajdy już są dostępne, ale mimo wszystko zaczekałbym na video.

  • w tej samej sali, chwilę później, miały miejsce mikroprezentacje w stylu pecha kucha. nie wszystkie widziałem, ale te, które udało mi się zobaczyć, były w znakomitej większości świetne. zwięzłe, dowcipne i żywe. wiele można się nauczyć jeśli chodzi o sam sposób prezentowania od uczestników rebootu.

  • (cc) illustir
  • na zakończenie, w głównej sali wystąpił chris messina aka factory joe. chris jest jedną z osób, które tworzą bardzo mi bliski projekt diso. jego prezentacja obejmowała bardzo wiele tematów. interesujące były wątki poświęcone historii pierwszych barcampów, które chris organizował (pierwszych, w sensie "naprawdę pierwszych": przy okazji okazało się, że polskie spotkania pod tą nazwą łamią podstawową zasadę tego typu spotkań: każdy uczestnik musi coś przygotować). opowiadał także o tym, jak powstały pierwsze wspólnoty coworkingowe w kaliforni oraz oczywiście o technologiach składających się na projekt diso.
  • na tym reboot, a przynajmniej jego część "oficjalna" (o ile można tu mówić o jakiejkolwiek oficjalności) się skończył. pozostało uczucie niedosytu. rozmawiałem o tym z organizatorami. "tyle prezentacji, które musiałem opuścić. ciągła konieczność wybierania, poczucie straty". "tak ma być. przyjedź za rok." - odpowiedziano mi. i faktycznie, coś w tym jest. ma się wrażenie, że koniecznie trzeba przyjechać jeszcze raz i posłuchać tych, których nie zdążyło się wysłuchać w tym roku. ja na pewno się wybiorę.
  • po zakończeniu wystąpień uczestnicy rozjechali się po całej kopenhadze na kolacje. kolejny przykład "lekkości" organizacyjnej rebootu: w połowie dnia wywieszono po prostu mapę z zaznaczonymi lokalami i kilka pustych kartek z nazwami restauracji, w których już wcześniej zarezerwowano miejsca. uczestnicy wpisywali swoje nazwiska na tych kartkach, tworząc grupki, które następnie wspólnie udawały się na posiłek.
  • to nie koniec. po kolacji zgromadziliśmy się w jednym z lokali na afterparty. była to jedna z najdziwniejszych i najbardziej niezwykłych imprez, w jakich miałem możliwość uczestniczyć. zaczęło się dość zwyczajnie: ludzie schodzili się, kupowali drinki i piwo, rozmawiali. robiło się coraz tłoczniej i coraz goręcej. w dodatku w środku nie wolno było palić. zaczęto więc wychodzić na zewnątrz, by tam porozmawiać w chłodniejszych warunkach. szybko okazało się, że piwo w sklepach jest (znacznie) tańsze niż w środku, więc wycieczki do seven eleven kursowały w tą i z powrotem.
  • to jednak nie spodobało się ochronie lokalu, która zabroniła wynoszenia drinków na zewnątrz. nadal spora grupka palaczy stała przed budynkiem, ale ogólna atmosfera siadła: w środku duszno, na zewnątrz nie można wyjść z piwem...
  • i nagle, na drugiej stronie ulicy pojawił się młody człowiek z wózkiem...

  • ... wypełnionym piwem i samochodowymi akumulatorami. w wózku miał jeszcze ipoda, z którego puszczał muzykę, przez przytwierdzone do pojazdu głośniki. 10 koron to okazyjna cena piwa jak na kopenhagę (ok. 5 zł), po drugiej stronie jezdni ochrona mogła nam naskoczyć, więc szybko zużyliśmy całe zapasy magazynowe, na szczęście szybko udało się zorganizować kolejne dostawy, co przyciągnęło następnych uczestników. dość powiedzieć, że po niedługim czasie na kopenhaskiej ulicy bawiło się przy dźwiękach muzyki około 100 osób (a lokal świecił pustkami).
  • mieliśmy nawet live act w postaci pokazu tańca przy akompaniamencie sekwencera.
  • potem, jak można wywnioskować z youtube'a i flickra (bo ja zdążyłem się zmyć), we wszystko wmieszała się policja (najpierw jeden policjant w cywilu, zobaczcie film, a potem dość imponująca liczba funkcjonariuszy z tamtejszego zomo), aczkolwiek nie wiem, do czego się przyczepili: sądzę, że do blokowania ścieżki rowerowej, co w kopenhadze musi być strasznym przestępstwem. picie piwa na ulicy przestępstwem nie jest, jest wręcz, jak mi tłumaczono, "encouraged". thomas twierdzi, że policję wezwali menedżerowie z baru, w którym organizowano afterparty, gdy zauważyli, że goście wolą bawić się z nami i pić nasze, może nie darmowe, ale z pewnością tańsze, piwo :) impreza zakończyła się więc stylowo.
  • na koniec, last but not least: ogromne podziękowania dla trzech osób, bez których nie pojechałbym na reboot. nikolaj nyholm z polarrose powiedział mi o spotkaniu, a jego firma pokryła koszty wpisowego. peter madsen-mygdal (brat głównego organizatora) gościł mnie u siebie w domu (co wiązało się czasem z otwieraniem mi furtki o 3 nad ranem), poproszony o to przez arka hajduka. dzięki!
  • i w stylu jobsa: one more thing. jest szansa na podobną imprezę w polsce. stay tuned. ale jeszcze nie dzwońcie na policję.
  • ps: jeśli wam mało, to jest jeszcze relacja na blipcascie + google waszym evil przyjacielem. rozumiem, że za rok jedziemy w większej grupie?
środa, 02 lipca 2008, reuptake
TrackBack
TrackBack URL do notki:
Komentarze
2008/07/02 20:04:42
Zdecydowanie za rok jedziemy w większej grupie. Powinieneś dostać od organizatorów wejściówkę za darmo - mam wrażenie, że dzięki Twoim relacjom sprzedadzą na przyszłoroczną edycję trochę wejściówek w Polsce. :)
-
2008/07/03 00:55:25
Dawaj Marcin, dawaj pobaw się w organizację dużej imprezy w Polsce - M. Faber będzie mógł Ci się odwdzięczyć wpisem :)

Zagraniczne konfy mają przewagę w postaci case'ów i osób. Ile razy można w Polsce słuchać o Fotce, Grono, Monetto czy Pudelku..
-
2008/07/03 00:59:25
za to kanapy mają gorsze.
-
2008/07/03 09:19:54
Fajowo - z tego co piszesz można zacnie połączyć mądre o ważnych rzeczach prawienie z zabawą.

Czekam na polską edycję
Pisz swój dziennik w Internecie